Szachy na wielu planszach naraz
Wyobraź sobie, że grasz w szachy. Nie jedną partię — pięć jednocześnie. Każda rozgrywka rządzi się własnym tempem, własną taktyką, własnym stanem. Musisz pamiętać, gdzie stoi hetman na planszy numer trzy, ile ruchów ma do końca partia numer jeden i czy w ogóle robiłeś coś dziś przy planszy piątej. Taki właśnie jest codzienny rytm pracy, gdy prowadzisz kilku klientów równocześnie.
To nie jest metafora z podręcznika zarządzania. To dosłowny opis tego, jak wyglądały nasze poranki, zanim powstał SimpleBoard. Zlecenia, projekty, wdrożenia — każdy klient w innej fazie, z innymi priorytetami, innym zespołem po drugiej stronie. I my, usiłujący utrzymać to wszystko w głowie lub rozrzuceni po dziesiątkach zakładek w przeglądarce.
Problem: każdy klient żyje własnym rytmem
Gdy obsługujesz jednego klienta, każde narzędzie działa. Arkusz kalkulacyjny, notatnik, nawet kartka na ścianie. Problem zaczyna się przy trzecim kliencie. Nagle okazuje się, że Klient A czeka na wycenę, Klient B właśnie zgłosił pilną poprawkę, a przy Kliencie C utknęliście dwa tygodnie temu na etapie testów i nikt nie wie, kto miał to odblokować.
Każdy projekt potrzebuje własnej przestrzeni. Własnych kart, własnych statusów, własnych osób. Nie może mieszać się z innymi — bo gdy się miesza, coś zawsze wypada przez szczeliny. Zawsze.
Czego próbowaliśmy wcześniej
Przeszliśmy przez kilka etapów. Zaczęliśmy od popularnych narzędzi klasy enterprise — tych, które mają wszystko: sto widoków, automatyzacje do automatyzacji, tysiące integracji. Problem w tym, że konfigurowanie ich zajmuje tyle czasu, że projekt zdążyłby się skończyć, zanim w ogóle zaczęlibyśmy pracować.
Potem przyszły uproszczone alternatywy. Ładne, lekkie, przyjemne w obsłudze — ale bez kluczowej funkcji: rejestracji czasu pracy. Przy rozliczeniach godzinowych to dyskwalifikacja. Albo płacisz za osobny system do śledzenia czasu i żongujesz dwoma aplikacjami, albo rezygnujesz z dokładnych danych i wystawiasz faktury "na oko".
Żadne z tych rozwiązań nie pasowało do naszej rzeczywistości: małego, zwinnego zespołu obsługującego wielu różnych klientów.
Moment przełomu: potrzebujemy tablicy
Pewnego dnia, po kolejnej godzinie spędzonej na szukaniu statusu zadania w trzech różnych miejscach, usiedliśmy i zadaliśmy sobie jedno pytanie: czego tak naprawdę potrzebujemy?
Odpowiedź była zaskakująco prosta. Potrzebujemy tablicy. Wizualnej, szybkiej, gdzie jednym rzutem oka widzimy, co dzieje się przy każdym kliencie. Potrzebujemy, żeby każdy projekt żył w osobnej przestrzeni. I potrzebujemy, żeby timer do mierzenia czasu był dosłownie w tej samej karcie, co zadanie — nie w innej aplikacji, nie po zalogowaniu się gdzieś indziej.
Nie znaleźliśmy czegoś, co spełniałoby te trzy warunki jednocześnie w rozsądnej cenie. Więc zbudowaliśmy to sami.
Czym jest SimpleBoard dzisiaj
SimpleBoard to narzędzie do zarządzania projektami w stylu Kanban — proste tablice z kolumnami i kartami, które rzeczywiście działają dla małych i średnich zespołów. Każdy projekt to osobna tablica. Każda karta to zadanie z opisem, podzadaniami, etykietami i — co najważniejsze — wbudowaną rejestracją czasu pracy.
Masz timer na każdej karcie. Klikasz, czas się liczy. Klikasz ponownie, wpis jest zapisany. Na koniec tygodnia generujesz raport i wiesz dokładnie, ile godzin poświęciłeś na każdego klienta. Eksportujesz do CSV albo PDF i podstawiasz dane do faktury.
Dla tych, którzy potrzebują integracji z własnymi systemami — mamy API i webhooki. Nowe zgłoszenie w helpdesku? Automatycznie ląduje jako karta na odpowiedniej tablicy. Żadnego ręcznego przepisywania.
SimpleBoard był zbudowany dla Ciebie
Jeśli prowadzisz kilka projektów równocześnie — dla jednego klienta albo dla dziesięciu — i czujesz, że twoje narzędzie do zarządzania pracą albo jest za duże, albo za drogie, albo brakuje mu czegoś kluczowego: SimpleBoard powstał właśnie z myślą o Tobie.
Nie budowaliśmy go, żeby konkurować z Jirą czy Asaną. Budowaliśmy go, bo sami go potrzebowaliśmy. I okazało się, że nie jesteśmy w tym osamotnieni.